Jump to content

Najdziwniejszy sen w moim życiu!


Kaarolaa
 Share

Recommended Posts

Próbowałam sama go interpretować. Nie zbyt to się trzymało jakiejkolwiek kupy. Nie będę przedłużała:

 

Jestem w pracy. O dziwo trzymam jakieś rury z których wycieka zielona maź. Jestem ubrana w kombinezon chemika. Wiem że po ziemi toczy się słońce i wypala za sobą trawę. Nie mam przepaski na usta. Coś się zaczyna psuć. Rzucam te rury i idę do jakiejś maszyny starej i naciskam zardzewiały guzik(nie mam pojęcia po co). Nic się nie dzieje ale widzę innych chemików, którzy mają kombinezony i mnie to dziwi. Wybiegam z budynku a tu do mnie jakaś ładna kobieta woła o pozostanie w pracy. Ignoruję to. Pojawiam się w Japonii. Może już w niej byłam jako chemik, nie wiem tego. Japonia to mój ulubiony kraj. Jestem z jakąś Japonką choć ona wcale nie wygląda jak mieszkaniec tego kraju. Ciągle chodzę jakąś drogą przez znane mi z mojego miasta zakątki do sklepu który widzę pierwszy raz na oczy. Sklep jest zielono-beżowy i jest dobrze zaopatrzony, choć nie jest duży. Wydaje mi się że wszystko można kupić za PLN ale po zastanowieniu się wiem już że trzeba mi Jenów do zakupów. Pojawia się moja Japonka i pokazuję jej 2 polskie dychy w 10. Chcę aby zamieniła się ze mną na jeny ale ona nie chce. Wiem, że 100 Jenów ma wartość 1.92. Ale ona dalej nie chce się zamienić. Nagle pojawiamy się u mojej babci w polsce. Pytam się po angielsku jak brzmi słowo serce. (Wiem, że to jest kokoro). Ona jednak mnie nie rozumie, chce abyśmy poleciały do Japonii. Ja jednak nie chcę bo nie mam pieniędzy na pociąg i boję się że utkniemy gdzieś w dzikiej azji a samolot to kosmiczny wydatek. Tak więc ona wylatuje. Ja idę do sklepu marki Kaufland. Są tam moi znajomi z wakacji. Jest tam dużo stoisk z naklejkami i książeczkami o bogu. Bardzo pobożny Bartek je ogląda. Wysoki Maciek je Ciastka. Zabraniam mu bo tak nie wolno i mówię aby uważał na kamery bo jedną akurat ma za sobą. I obok widzimy staruszkę która robi tak samo jak maciek. Mówimy jej o tym, że nie wolno a ona i tak to robi. Przechodzę dalej i widzę Julka. Julek jest moim ulubieńcem. A widzę go na podłodze jak szarpie się z wielkim pająkiem. O dziwo, mnie to nie dziwi i idę sobie w inną stronę. Jakaś koleżanka trzyma mnie za ramię bo utykam. Sprawdzam dlaczego. Wszystko jest dobrze. Ściągam takie workowe szpitalne kapcie i już mi jest dobrze. Po podłodze walają sie jogurty. Nagle wyskakuje Sebastian którego nienawidzę i mnie przewraca. W złości przewracam go i zaczynam okładać pięściami po twarzy. Jednak jestem zbyt słaba by on wogóle to odczuł(w rzeczywistości mam silniejszą rękę). On coś tam bełkota że go to nie boli. Ja zła idę sobie do klientki której nie znoszę i ona też coś do mnie mówi (nie pamiętam co). Chciałam już wyjść ale widzę moją sympatię na rowerze. Najpierw zdaje mi się, że to Julek ale jak był coraz bliżej okazało się że to Kamil. Dziwne było że był ubrany w zimową kurtkę i grubą czapkę. Wychodzę ze sklepu i podbiega do mnie Ola. Ola jest mi obojętna. Pytam się gdzie była a ona mówi że w tamtym sklepie i pokazuje na niego. Pytam co kupiła a ona mi odpowiada, że Sukienkę z Jezusem. Dziwię się na Jezusa na sukience. Chcę aby mi pokazała. Ona wyciąga takiego zielonego dyskotekowego świetlika i w tej chwili zauważam przy ciemnoniebieskim samochodzie Kamila i rower oraz kogoś w skrzydłach takich jak nosili dawni rycerze. Takie czerwono złote. No i się w końcu obudziłam.

 

Jeszcze na końcu wyciągnęłam te 2 dychy a okazało się że mam tylko jedną 10 bo pomyliłam banknot z biletem.

 

Proszę o interpretację tego snu. :wstydnis:

Edited by Kaarolaa
szczegół drobny
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...