Jump to content

Duch grający na pianinie


kttosiek
 Share

Recommended Posts

Śnię że obserwuję duży przeszklony dom, jest wśród drzew i zieleni chyba w pięknie urządzonym ogrodzie. W pewnym momencie obok domu pojawia się dziewczyna, z którą czuję emocjonalny związek. Jestem z nią przez chwile i mimo, iż nie zamieniamy ani słowa i nie robimy nic, to sama obecność sprawia, że jest mi bardzo dobrze i czuję, że ona odwzajemnia to uczucie. Po chwili dziewczyna wchodzi do domu, i mimo że ja pozostaję na zewnątrz nie czuję się opuszczony. Z domu natomiast dochodzi muzyka. Podchodzę do przeszkleń i widzę jak duch (młoda piękna kobieta w białej zwiewnej sukni) gra na pianinie. Gdy zauważa mnie przestaje grać i patrzy na mnie. Mówię graj dalej, ale ona nie reaguje więc odwracam się i odchodzę do ogrodu. Zatrzymuję się w ogrodowej altanie i widzę jak ona płynie do mnie. Chyba wychodzę jej na przeciw, ale tuż przede mną rozpływa się jak mgła na wietrze.

 

I tu sen się kończy, a ja już w realu budzę się i usilnie staram się go zapamiętać. Powtarzałem go w myślach parę razy by rano nie stracić żadnego szczegółu bo wydaje się dla mnie ważny. Niestety nie potrafię go zinterpretować - może ktoś mi pomoże.

Link to comment
Share on other sites

Czy coś jest nie tak z moim snem - zwykle staram się sam interpretować swoje sny - ale tu mam w głowie mętlik. Może znajdzie się ktoś, kto choć mnie na wyjaśnienie naprowadzi.

Link to comment
Share on other sites

Witaj kktosiek

 

Twój sen jest bardzo sympatyczny, ale nie znając Ciebie trudno jest o jego trafną interpretację. Jest ciekawy, ale trudny.

 

Być może w Twoim życiu zachodzą teraz jakieś istotne, pozytywne zmiany.

Kobieta-duch może ostrzegać Cię przed nieporozumieniami w życiu prywatnym spowodowanymi Twoim zbytnim zaangażowaniem w osiąganie sukcesów/awansów.

 

Rozsądne uporządkowanie wartości pomoże Ci dość szybko pokonać przeszkody.

 

Pozdrawiam

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

kttośku, chyba czujesz się nieco samotny. Ta kobieta jest symbolem fantomu, za którym gonisz, a którego nie możesz dogonić. Być może jest zbyt mało realny?? Ten sen mówi, że powinieneś przestać tracić czas na złudne oczekiwania. Być może jest w Twoim otoczeniu ktoś, kto darzy się sympatią, ale w takiej sytuacji możesz tego nawet nie zauważyć.

 

 

Pozdrawiam.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Dzięki serdeczne!

 

Teraz już wszystko wydało się proste. W moim życiu zaszły faktycznie wielkie zmiany - burzliwe ale już pozytywne. Przyznaję że ruszając w "nowe" nie wiem co dalej i miotam się nie wiedząc nawet za czym gonię.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Baltazar
      By Baltazar
      Od kilkudziesięciu lat u mnie w mieszkaniu zdarzają się dziwne sytuacje. Kiedy moja matka była młoda słyszała nocą przeróżne szelesty, strasznie się tego bała. Podobne sytuacje ciągnęły się latami. Widywała duchy. Sytuacja ucichła na kilka lat. Lecz zaczyna się to powtarzać. Moja siostra i ja odczuwamy złe wibracje w jednym z pokoi (w tym także pokoju słyszała szelesty moja matka, w latach młodości był to jej pokój). Siostra od pół roku sypia z mamą, gdyż widziała 2x ducha, która przesiadywał w fotelu w salonie. Zdesperowany ową sytuacją proszę was o pomoc. I tak zadam wam pytanie, czy może być to zła istota? Wydaje mi się, że raczej jest to coś złego, gdyż jak opisywałem wcześniej boimy się przesiadywania w tamtym pokoju. Kiedy zajmowałem to pomieszczenie budziłem się codziennie w nocy pomiędzy 2-4 nad ranem z dziwnym i niewytłumaczalnym strachem. Bardzo często śnią mi się koszmary, niekiedy budzę się cały spocony. Proszę o szybką odpowiedź. Dziękuję bardzo.
       
      I jeszcze jedno pytanie, czy ktoś orientuje się, czy znajdę w Ostrowcu Świętokrzyskim egzorcystę (najlepiej księdza)?
    • kira_god
      By kira_god
      Śniło mi się, że potrącił mnie mój przyjaciel i umarłem. Ale nie skończył on na tym, dopadł go jakiś szał i rozjechał jeszcze kilku innych ludzi. Ja go cały czas śledziłem już jako duch. Później wsiadł do autobusu i zabił kierowcę i kontrolera biletów jakąś bronią. Cały czas też to robił przez łzy. Ja powtarzałem, żeby już przestał i nie pogarszał sprawy. Uprowadził ten autobus i zaczął uciekać, aż gdzieś w coś uderzył, odwrócił się i zauważył mnie. Spytał "I co teraz? Co się w ogóle odj***ło?" a później mnie przeprosił. Powiedziałem, że nie musi mnie przepraszać i wtedy się rozejrzałem i zobaczyłem pełno duchów, wszystkich tych innych, którzy zginęli. I powiedziałem "Dzięki za dotrzymanie towarzystwa." (tak jakbym dziękował mu za to, że teraz mam te wszystkie duchy wokół siebie) a po chwili wszystkie duchy zniknęły a on wziął jakieś auto i pojechaliśmy do jakiegoś domu, który wychodzi na to był jego domem (nie widziałem tego budynku na oczy w realnym życiu). Ktoś jeszcze z nami był, ale nie pamiętam kto. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie jak się zabije, żeby nie pójść do więzienia i zaczęliśmy pisać liścik samobójczy, ale wyszliśmy jeszcze, żeby zapalić papierosa. Wtedy poczułem jakieś dreszcze jakby jeszcze coś miało się stać i się obudziłem.
    • PointMan
      By PointMan
      Witam
      Post może być troszkę przydługi, lecz myślę, że wszystkie rzeczy o których napiszę są dość istotne.
      Trzy lata temu byłem w okresie dość mocnego „błądzenia”: brak celu w życiu, wieczne tułaczki, negatywne emocje i myśli. Bardzo mocno siedziałem w swojej głowie, co niektórzy z mojego otoczenia zauważyli.
      Sięgałem po różnego rodzaju literaturę, aby zrozumieć choćby w połowie czym jest to spowodowane i jaki ma sens. Pomogło mi to w sumie tak w 1/4. Również gdzieś tak z boku pojawiały się książki o tematyce ezoterycznej, o rozwijaniu świadomości.
      Poczucie zagubienia raz malało, a raz narastało, aż tak pewnego wieczoru „uderzyło” we mnie uczucie odrealnienia. Siedząc w autobusie nagle poczułem, jakby wszystko w około mnie było inne, wyraźniejsze. Spojrzałem na swoje dłonie i przeszła mnie myśl, że to w sumie nie jestem chyba tak naprawdę ja. Potem poczułem lęk i wszystko wróciło do normy. Podobne sytuacje zdarzały mi się jeszcze kilkakrotnie. Opowiedziałem o tym wszystkim znajomej, że czuje się jakbym „wychodził” z ciała na parę sekund, że w ogóle wtedy inaczej wszystko dookoła wygląda, jest jakby żywsze ale po całym tym zachwycie następuje lęk, który zahacza momentami o panikę. Usłyszałem z jej ust jedno: „nerwica”.
      „No dobra, może i ma rację” – pomyślałem i zacząłem szukać więcej informacji na ten temat.
      Pamiętam, że już za dzieciaka przytrafiały mi się takie sytuację, jakbym w pewnych okresach był przez kogoś prowadzony. W tamtym momencie to samo poczucie powróciło i w sumie trzyma się do dzisiejszego dnia.
      Czytając o nerwicy natrafiłem na książki de Mello. Dużo mi dały do myślenia i jakby lekko odmieniły podejście do życia. No ale ból powrócił. Najciekawsze jest to, że nie trwał długo, bo nagle odzywa się znajomy i tak ni stąd, ni zowąd poleca mi kolejną książkę, abym miał coś do poczytania. Tym razem natrafiło na Eckharta Tolla.
      Od tamtej sytuacji minęło gdzieś tak z 1,5 roku czasu, a ja nadal natrafiałem na książki o rozwoju świadomości, na mojej drodze stawali ludzie, którzy mówili mi, żeby nie utożsamiać się z ciałem ani emocjami.
      Takie dziwne zbiegi okoliczności zainteresowały mnie i poprosiłem pewną osobę, która wykłada anielskie karty aby zapytała, jaki w tym jest w ogóle sens, czy w ogóle idę dobrą drogą a nie kieruje się jakimiś fantasmagoriami (znowu). Położyła dwa razy karty zadając to pytanie, w odstępie dwóch miesięcy. Odpowiedzieć była jedna i ta sama: przestań go lustrować.
      Wcześniej karty udzielały odpowiedzi na moje pytania. Po tych dwóch sytuacjach intuicyjnie poczułem, że chyba nie są mi już one potrzebne.
      No i teraz przejdę do meritum. Sytuacja miała miejsce w pierwszym miesiącu wakacji. Wracając nocą środkiem jezdni od znajomego, gdzieś tak w połowie drogi do mojego domu zauważyłem na chodniku postać. „Pewnie jakiś znajomy” – pomyślałem. Mieszkam na wsi, więc każdy każdego zna. Podchodzę bliżej, aby zobaczyć kto to.
      Nie mogłem w ogóle dostrzec twarzy tej osoby. Mimo, że była pełnia księżyca. Spoglądałem na nią ze trzy sekundy, po czym poczułem nieziemski strach i z tyłu głowy usłyszałem jedynie głos: „uciekaj”. Nie wiedziałem nawet, że potrafię tak szybko biegać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie uciekałem aby się gdzieś schować, ani dotrzeć do domu. W środku czułem, że jeżeli dobiegnę do jakiejkolwiek lampy to będę bezpieczny, że światło mnie „uchroni”.
      Wracając jeszcze do lęku, to nie był to taki zwyczajny strach. Nie mam nawet żadnego porównania. Najbardziej stresująca sytuacja nie zadziałała na mnie tak, jak tamto zdarzenie, Czułem jakby ta emocja mnie wtedy całego ogarniała, jakby była najczystszym lękiem.
      Po dwóch dniach od tamtego momentu zacząłem natrafiać na książki, które bardzo mocno na mnie wpłynęły. Można powiedzieć, że odmieniły moje postrzeganie życia. Zacząłem rozumieć działanie emocji i jak je podnosić na wyższe częstotliwości, tak samo jak i dotarło do mnie to, czym jest energia. Nigdy nie mogłem tego pojąć, że jesteśmy jak nadajniki. Pozbywałem się poczucia braku i sam doświadczyłem, jak działa prawo przyciągania. Jak brakowało pieniędzy, to z wiarą w głębi siebie stwierdzałem, że one i tak już są i byłem spokojny. O dziwo trafiały się. Nie były to niebotyczne sumy ale takie, które w danej chwili mi pomagały.
      Zacząłem rozumieć to, jak moje myślenie i emocje kreują moją rzeczywistość. Dlaczego wcześniej przytrafiały mi się takie, a nie inne sytuacje, tacy, a nie inni ludzie.
      Wspomniałem o tym wszystkim, ponieważ mam przeczucie że są to dość ważne elementy, aby poznać tożsamość tego czegoś, co spotkałem. Już wcześniej miałem styczności z cienistymi, ale ich działanie było odwrotne – nie czułem w ogóle strachu, jakby mnie wmurowywało. Chciałbym, aby okazało się, że to był jakiś znajomy i chciał mnie nastraszyć, no ale wiem doskonale, że to tak nie działa. Wieś w końcu… No i do tego dochodzi poczucie mega strachu i intuicyjne uciekanie do światła.
      Więc jeśli ktokolwiek miał podobną sytuację, bądź wie czym jest to „coś”, to bardzo prosiłbym o odpowiedź.
      Pozdrawiam
    • MichalMichalik
      By MichalMichalik
      Witam, mam pytanie czy taki sen może coś oznaczać?
      Nie będę opisywał wszystkiego bo dużo by tego było ale szczególnie zapadło mi w pamięć to że w tym śnie umarłem i przez jakiś czas swoją duszą podróżowałem w jakiejś ciemnej pustce (byłem świadomy) aż nagle obudziłem się w innym ciele. Jakby zamknięty, podchodziłem do lustra i widziałem inną osobę(zupełnie obca, kobietą z Indii) a ja duszą byłem w niej. Dziwne to bylo, jestem uduchowiona osoba i miewam świadome sny, medytuje. Ale ten sen był dziwny, taki realny
    • BlueLeaf
      By BlueLeaf
      W szalonych czasach gimnazjum była starsza pani którą wszyscy rówieśnicy nazywali Kwiatkową, z kolegami powyrywaliśmy jej wszystkie kwiatki które sadziła pod blokiem i ona jak to zobaczyła to wyszła się kłócić z balkonu, zrobiłem coś z czego nie jestem dumny i obnażyłem się przed nią. Ona rzuciła wtedy klątwę: "a niech ci uschnie", oczywiście wyśmiałem kobietę. Później miewałem problemy z potencją ale siłą woli zmusiłem swoje ciało do przełamania tego, pojawiły się za to zmiany skórne których się wstydzę. Tutaj wystąpił kompleks winy który przełamał moją podświadomość i dopuścił klątwę do działania, tym się mało przejmuję.
      Ale historia ma ciąg dalszy, od czasu kiedy kobieta zmarła czuję postępującą falę wyciągania ode mnie energii od strony stóp, myślę że to ona po śmierci mnie nachodzi, wiem że to ona ponieważ rozzłościłem jej ducha słowami "a niech ci mchem porośnie" i się nasiliło jeszcze bardziej podkradanie siły życiowej.
       
      Znacie jakiś rytuał na przeproszenie ducha?
×
×
  • Create New...