Jump to content

Dusza - nieco dziwny pomysł :-)


sydney
 Share

Recommended Posts

Niedawno przeglądałem w necie różne filmiki o reinkarnacji, energii, hunie itd. Natrafiłem też na filmik pewnego Jegomościa, który na swoich warsztatach opowiadał i brał to za pewnik, iż jeśli o kimś pomyślimy ... może to być osoba zmarła lub żyjąca .... to widzimy obraz tego kogoś w głowie, np. wizualizujemy, że mama podaje mi szklankę herbaty (ot, taki banał) ... natomiast to wyobrażenie (obraz w głowie) jest obrazem duszy osoby, którą w myślach przywołujemy. Wg. tego Pana, przychodzi do nas dusza osoby, którą potocznie mówiąc mamy na myśli. Uprzedzając pytania z sali, ów Pan stwierdził, iż dusza potrafi być w wielu miejscach na raz ... a co za tym idzie, wiele osób może w jednym czasie wyobrażać sobie tą samą osobę (piosenkarkę, aktora, prezydenta, obojętnie :-) ). W takim układzie każdy widzi duszę przywołanej na myśl osoby.

 

Co więcej, można z taką duszą wejść w relację (logicznie myśląc - poza wiedzą właściciela duszy). No bo skoro zacznę sobie wyobrażać rozmowy, randkę a nawet gorącą miłość fizyczną z jakąś aktorką czy koleżanką ... to znaczyłoby, że mój umysł (no bo ja to wizualizuję, fantazjuję) uprawia seks z czyjąś duszą ... dziwne trochę, bo co jeśli ta dusza nie chce, a ja dalej wizualizuję :-)

 

Dziwny to pomysł, aby w ten sposób myśleć o duszy, ale z drugiej strony to oryginalna myśl, nic oklepanego.

 

Macie jakieś zdanie na ten temat? Spotkaliście się z takimi lub podobnymi poglądami?

Link to comment
Share on other sites

Kieski pomysł. Dziś mogę wyobrażać sobie że nowopoznana osoba jest wspaniała, sympatyczna etc, tworzyć w głowie taki jej obraz - a wraz z upływem czasu zmienić o niej zdanie i tym samym wyobrażenie. Wątpię żeby dusza miała tak wyglądać, o ile w ogóle zakładamy jej istnienie. Wyobraźnia jest potężna i warto z niej korzystać, niekoniecznie w ten sposób (;

Oryginalność myśli nie świadczy o jej wartości.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Similar Content

    • MichalMichalik
      By MichalMichalik
      Witam, mam pytanie czy taki sen może coś oznaczać?
      Nie będę opisywał wszystkiego bo dużo by tego było ale szczególnie zapadło mi w pamięć to że w tym śnie umarłem i przez jakiś czas swoją duszą podróżowałem w jakiejś ciemnej pustce (byłem świadomy) aż nagle obudziłem się w innym ciele. Jakby zamknięty, podchodziłem do lustra i widziałem inną osobę(zupełnie obca, kobietą z Indii) a ja duszą byłem w niej. Dziwne to bylo, jestem uduchowiona osoba i miewam świadome sny, medytuje. Ale ten sen był dziwny, taki realny
    • MadziaAdamo
      By MadziaAdamo
      W dużym uogólnieniu: szatan chciał moją duszę. Oferował mi 1 dzień szczęścia za swoją duszę. Ja oczywiście się nie chciałam zgodzić bo to by mi się nie opłacało i próbowałam coś wykombinować. Zwlekałam z decyzją jak tylko mogłam. Jechałam gdzieś pociągiem przyczepiło się do mnie kilka osób: mężczyzna z brodą, ktoś jeszcze i kobieta. Poszłam do łazienki (wyglądała jak w domu) chciałam umyć ręce ale kiedy odkręciłam wodę nic nie leciało tylko sączyła się ciemna zakrzepła krew. Spojrzałam do toalety i była cała pełna, a wręcz kipiała od zakrzepłej krwi. Przestraszyłam się i zawołałam nowych znajomych, ale oni jakby nigdy nic, że normalka, a ja dalej widziałam tą krew. Siedziałam w pociągu przy stole koło okna i nagle zobaczyłam moją mamę i słyszałam jak coś do mnie mówi. Była daleko, widziałam jak ruszała ustami, ale głos który słyszałam w głowie nie był jej. Powiedziałam, że jak chce porozmawiać niech sam się pokaże osobiście, a nie podszywa się pod moją mamę. Nagle obok stolika pojawił się wysoki mężczyzna (typowy szatan) ciemne wąsy i bródka, twarde rysy twarzy, wyglądał na niebezpiecznego. Podał mi notes wypisany złotymi literami. Tam była umowa. Ja nie chciałam jej podpisać wiec zgrywałam cwaniaka i próbowałam się wykłócić, że tez mam swoje warunki i muszę nanieść pewne poprawki. Szatan był mocno wkurzony moim gadaniem i chyba kogoś zabił bo usłyszałam zgrzyt jakby łamanych kości. Zerwałam się i pobiegłam dalej jakby do jakiegoś starodawnego pokoju z wielką biblioteką i schodami po obu stronach sali. Zobaczyłam tam wysokiego, chudego, łysego chłopaka który rozmawiał z 2 zjawami. 1 to była kobieta nie żyła już od dawna, a 2 osoba to był ojciec chłopaka, którego właśnie uśmiercił Szatan. Ojciec zapewniał, że już jest dobrze bo jest z żoną i coś powiedział do chłopaka. Ten wybiegł z sali. Nie wiem dlaczego ale myślałam, że to ja jestem tym chłopakiem. Postanowiłam wykiwać szatana. Chciałam oddać mu duszę w zamian za życzenie. Chciałam zażyczyć sobie zeszyt w którym co zapisze to się spełni. Chciałam schować gdzieś swoją dusze w świętym miejscu, żeby nigdy jej nie dostał i w jakiś sposób zabić szatana. Później gdzieś uciekałam. Jechałam na przyczepie samochodu a do okola pracowali ludzie. Byli to mężczyźni w roboczych ubraniach okropnie źli i agresywni. Wyciągnęłam telefon a oni się na mnie rzucili. Nie dałam się zastraszyć i krzycząc na nich uciekłam. Szłam ciemną drogą i nagle koło mnie pojawiły się duże czarne psy. Jeden był chyba jakoś przyjaźnie nastawiony bo mnie nie zjadł ale zaraz go odgoniłam. Na końcu drogi spotkałam starsza kobietę i kogoś jeszcze. Ta starucha chciała mnie zabić wiec uciekałam od niej ale nie mogłam biec. Wbijałam paznokcie w asfalt, żeby szybciej uciekać. Jak dotarłam do domu ta starucha była już za mną i próbowała wejść do domu. Pamiętam jeszcze pękający szklany dach i moją siostrę krzyczącą coś do mnie.
      Trochę pogmatwane ale najbardziej ciekawi mnie motyw szatana i tej zakrzepłej krwi.
    • Adeczek
      By Adeczek
      Witam,
      w sumie nie wiem od czego zacząć, jednak prosiłbym o pewne wyjaśnienie tego co mi się śniło, jeżeli jest taka możliwość.
      Ostatnio nie wiele mi się sniło, i niewiele ze snów pamiętałem, lub nie pamiętałem nic. Jednak dwa dni temu miałem sen, który nada siedzi mi w głowie.
      Początek snu był realny ( to co się śniło miało miejsce w rzeczywistości ).
       
      A więc zaczynam.
      Sen zaczął się od tego iż w pracy poraził mnie prąd, ot nic dziwnego w pracy elektryka. Jednak tylko ta część wiązała się z rzeczywistością. Reszta była już snem.
      W śnie widziałem w dwóch perspektywach. Jako obserwator własnej postaci, oraz ja sam ze swojej perspektywy.
      Gdy patrzyłem jako obserwator widziałem siebie siedzącego na ziemi patrzącego tępo przed siebie, nie byłoby nic w tym dziwnego, w końcu poraził mnie prąd, jednak moje oczy na codzień piwne były wyblakło szare, a ja mamrotałem coś pod nosem " co za to dostanę, jaka jest cena, w porządku ale tylko moja dusza żadnych moich potomków i nikogo z kim mam jaką kolwiek styczność) wydawało mi się to bełkotem, jednak kiedy spojżałem z własnej perspektywy, wyblakłymi oczami. Bełko już nie był taki niespójny, a ja nie patrzyłem tępo w dal, a na pewną niewyraźną ciemną postać (nawet teraz pisząc o tym mam dreszcze na plecach). Kiedy tak na nią patrzyłem nie czułem lęku, spokoju, nie czułem nic.
      Okazał się iż prowadziłęm z nią dialog, a może bardziej niegocjacje handlowe. Postać oferowała (nie wydając żadnego dźwięku, poprostu ją rozumiałem) nieograniczoną wiedzę w każdym temacie, znajomość każdego urządzenia, każde możliwe rozwiązanie każdej napotkanej sytuacji. Ceną była moja dusza, po ustaleniach TYLKO i WYŁĄCZNIE moja dusza. Nie czułem lęku mimo ogromnej ceny. Mimo pertraktacji we śnie odmówiłem, a mimo to do końca trwania snu, byłem w posiadaniu obiecanej WIEDZY, a osoby, które były świadkami zajścia mówiły na głos "on jest teraz jednym z nich".
       
      Nie wiem czy to może coś znaczyć być może to tylkomoja wyobraźnia.
       
      P.S Kiedy ktoś we śnie chciał mnie dotknąć w trakcie prowadzenia dialogu został rażony jakąś dziwną siłą i odrzucony odemnie.
      P.S 2 Nie pałałem się żadnymi sprawami nadnaturalnymi (no może nie licząć zrobienia w gimanzjum prowizorycznej tablicy do rozmów z duchami "NIE UŻYŁEM JEJ") itp, jestem osobą świecką nieuczęszczającą do kościoła, nie licząc ostatnich kilku niedziel kiedy to pod namową dziewczyny kilka razy wybrałem się na mszę. (sen miał miejsce kiedy zaczołem uczęszczać do kościoła).
      P.S 3 Na pytanie czy rozważałem zaprzedanie duszy diabłu, Tak jakiś rok może mniej temu przed zaśnięciem dwie noce z kolei oświadczałem mówiąc do siebie, że jestem na coś takiego gotów.
       
      Gdyby któs mógł mi jakoś podpowiedzieć jak ten sen rozumieć byłbym wdzięczny
    • RODI
      By RODI
      Widze, że wielu z was ma fałszywe przekonania dotyczące oczywiście duchów.
      Spirytyzm odpowie wam na wszelkie pytania i wątpliwości.
       
      Tak więc
      Spirytyzm – doktryna stworzona w połowie XIX wieku przez francuskiego naukowca Hipolita Rivaila (pod pseudonimem Allan Kardec), głosząca istnienie w każdym człowieku "czynnika myślącego", który po śmierci odłącza się od ciała fizycznego i wciela przez reinkarnację w kolejne istoty. Zmarli, a jeszcze nie reinkarnowani ludzie mogą się porozumiewać z żywymi bezpośrednio, albo za pośrednictwem specjalnie uzdolnionych w tym kierunku osób (medium).
       
      Zasady spirytyzmu
      /Spirytyzm nie ma wyłączności na prawdę (spirytyści mogą być wyznawcami wszystkich innych religii i filozofii, pod warunkiem, że reprezentują one humanistyczne wartości).
       
      /Spirytyzm popiera internacjonalizm i pacyfizm.
       
      /Podstawą doktryny są nauki Jezusa i tzw. "Duchów wyższych".
       
      /Istnieje Bóg (Najwyższa Inteligencja) oraz Duchy, przechodzące proces samodoskonalenia podczas kolejnych reinkarnacji.
       
      /Duchy jako część Natury mogą komunikować się z żywymi ludźmi i wpływać na ich życie.
       
      /Życie duchowe człowieka jest wieczne, w przeciwieństwie do życia fizycznego.
       
      /Każdy człowiek (a właściwie jego duch) musi się doskonalić (ewolucja duchowa) podczas kolejnych reinkarnacji. Przykładem doskonałego ducha wcielonego w człowieka jest Jezus.
       
      /Wiele planet Wszechświata zamieszkują istoty inteligentne i duchowe; kontakt z nimi jest jednak prawie niemożliwy, ponieważ istniejemy na różnych "poziomach".
       
      /Spirytyzm został przekazany ludziom przez "Pocieszyciela" (zapowiedzianego przez Jezusa), który ma "przywrócić wszystkim rzeczom ich prawdziwe znaczenie".
       
      /Zakazana powinna być kara śmierci; zapobiegać powinno się samobójstwom, ponieważ stanowią przeszkodę w "duchowej ewolucji".
       
      Zakazana jest aborcja. Przerwanie ciąży jest podwójną zbrodnią, gdyż stanowi sprzeciwianie się woli Boga poprzez pozbawianie życia Jego tworu, i po drugie – jest to sztuczne zachwianie równowagi zdrowotnej (psychicznej i fizycznej) matki,co również sprzeciwia się prawu Natury
       
      /Każdy człowiek ma dar porozumiewania się z duchami (medium), jednak tylko niektórzy są tego świadomi.
       
      /Działalność charytatywna jest bardzo ważna, ponieważ ułatwia innym samodoskonalenie.
       
      /Człowiek powinien dążyć do maksymalnego poszerzenia swojej wiedzy i umiejętności.
       
      Spirytyzm uważa się za:
       
      1) "wyższą i doskonalszą" formę chrześcijaństwa, oczyszczoną od przeinaczeń. Z tego względu nie przywiązuje wagi do rytuałów religijnych, tolerując przynależność swoich wyznawców do innych kościołów,
       
      2) prawdziwą naukę o życiu duszy ludzkiej (chociaż w opinii ogromnej większości naukowców spirytyzm i nauka wzajemnie się wykluczają).
       
      Zapraszam wszystkich na portal Spirytyzm , gdzie wszystko dokładnie można poczytać.
    • caliah
      By caliah
      Strach czy wiedza?
       
      Z komentarza św. Hilarego, biskupa, do Psalmów
       

      (Ps 128, 1-3)


       
       

      Prawdziwa bojaźń Pańska


       
       
      "Błogosławieni wszyscy, którzy się boją Pana, którzy chodzą Jego drogami!"
      Ile razy w Piśmie św. jest mowa o bojaźni Pańskiej, tylekroć trzeba zwrócić uwagę na fakt, że bojaźń ta nie jest nigdy pozostawiona sama sobie jako wystarczający motyw wiary, lecz zakłada i bierze pod uwagę wiele innych prawd, na tle których daje się zrozumieć jej istota i doskonałość. Widać to z tego, co powiedział Salomon w księdze Przypowieści: "Jeśli wezwiesz mądrości i nakłonisz swe serce ku roztropności, jeśli jej będziesz szukał jak srebra i jak za skarbami kopać za nią będziesz: wtedy zrozumiesz bojaźń Pańską".
       
      Zobaczmy, po jakich stopniach można dojść aż do bojaźni Bożej.
      Najpierw trzeba zawezwać mądrość i powierzyć rozumowi urząd przewodnika, a następnie roztrząsać i badać ową mądrość. Potem należy usiłować zrozumieć, czym jest bojaźń Boża. Nie jest ona w niczym podobna do uczucia określanego mianem strachu.
      Strach bowiem polega na przeżywaniu trwogi, wynikającej z ludzkiej słabości, która boi się cierpienia, jakie jej zagraża, i nie chce go przyjąć. Trwoga taka powstaje i wstrząsa nami przy wielu okazjach, jak wyrzuty sumienia, prawo wyższego od nas, atak silniejszego, choroba, spotkanie z dzikim zwierzem i wszelkie grożące nam zło.
       
      Takiego strachu nie musimy się uczyć, bo on nas często spotyka w słabości naszej natury. Nie musimy też dociekać, czego mamy się bać, ponieważ wszystko, co przyprawia nas o grozę, powoduje strach.
      Natomiast o bojaźni Bożej napisano tak: "Pójdźcie, synowie, słuchajcie mnie, nauczę was bojaźni Pana". Bojaźni Bożej trzeba się więc uczyć, ponieważ nabyć ją można tylko przez naukę. Nie jest ona bowiem tym samym, co strach, lecz mieści się w granicach wiedzy. Nie wynika też z trwogi dręczącej człowieka, lecz zdobywa się ją przez zachowywanie przykazań, przez spełnianie dobrych uczynków w życiu niewinnym i przez poznanie prawdy.
       
      Dla nas bojaźń Boża zawiera się całkowicie w miłości i miłość doskonała stanowi pełnię tej bojaźni. Właściwością zaś naszej miłości względem Boga jest posłuszeństwo Jego napomnieniom, uległość rozporządzeniom i wierność obietnicom, jakieśmy poczynili. Oto co mówi Pismo św.: "A teraz, Izraelu, czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg, jeśli nie tego, abyś się bał Pana, Boga twego i chodził wszystkimi Jego drogami, miłował Go i strzegł Jego przykazań z całego serca twego i z całej duszy twojej, aby ci się dobrze działo".
       
      Wiele zaś jest dróg Pana, chociaż On sam jest drogą. Lecz gdy mówi o sobie nazywając się drogą, ukazuje rację, dla której przypisuje sobie tę nazwę: "Nikt nie może przyjść do Ojca, jak tylko przeze Mnie".
      Trzeba się więc pytać o wiele dróg i rozważać wiele z nich, aby przez poznanie wielu znaleźć tę jedyną, która jest dobra, odkryć tę, która wiedzie do życia wiecznego. Istnieją bowiem drogi ukazywane przez Prawo, przez proroków, przez ewangelie, przez apostołów czy wreszcie przez różne przykazania i błogosławieni są ci, którzy chodzą po nich w bojaźni Bożej.
×
×
  • Create New...