Jump to content

Sen o siekierze


kasia002300
 Share

Recommended Posts

Hej :) mam prośbę... Śniło mi się, że staruszka chciała mnie zabić siekierą. Nie była to śmierć tylko normalna staruszka o średniej posturze. Otworzyłam jej drzwi a ona chciała mnie zabić. We wszystkich sennikach jest o tym czy ją widziałam czy kupowałam albo rąbałam drzewo a chciałam troche dokładniejszą interpretację ponieważ ten sen w jakiś sposób wyróżniał się z pozostałych. Gdybśy ktoś zechciał go zinterpretować to bardzo proszę i z góry Dziękuje.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Ewcia000
      By Ewcia000
      Witam,
      Chcialabym prosic o interpretacje snu. Snilo mi się, że mam wyjsc za mąż, nie bylam zbytnio do tego przekonana. Ale mial byc nastepnego dnia. Rozmawialam z kims i nagle wpadla dziewczyna pokazac mi jaką sukienke wybralam( nie pamietalam najwyrazniej ), bylam zdziwiona, gdyż nie byla ona biala i z dziwnym welonem. Dziewczyna upewniala ze taka wybralam i ze nucilam wtedy jakas piosenkę. Zanucilam sobie ja w myślach i byla o cierpienu rozpaczy, skojarzylam to z tym ślubem,wiec juz wiem o co mi chodzilo i dlaczego ta sukienka jest hmm brzydka jednym slowem. Chyba cos bylo w kosciele jakis epizod ale potem jakby juz wieczorem, miasteczko w ktorym mieszkalam stanelo w plłłomieniach, wszyscy uciekali, ja tez, bylam jakby z rodziną tj maz i dziecko nastoletnie badz siostra, rozdzielilam sie z mezem, dziecko ze mna wskoczyło do wody, musialam je ratowac, nie dawalo oznak zycia i nie wiem co z nim zrobilam bo potem sama juz szukalam wyjscia z sieci rur zeby wyplynac na powierzchnie. Udalo sie trafilam do jakiegos domu i nagle bylam staruszka, i wkoncu ktos mnie odnalazl, rownie stary, przytulal mnie, ja nie rozpoznawalam tej osoby, mozeto byl moj maz. Na tym sie skończyło.
      Z gory dziękuję za interpretacje
    • RoxanneSara
      By RoxanneSara
      Wciąż pamiętam ten sen, pomimo tego, że gdy mi się przyśnił miałam 6 lat.
       
       
       
      Razem z rodzicami i starszą siostrą pojechaliśmy do naszego starego domu na wiosce. Rodzice poszli do domu z moją siostrą a ja siedziałam na ulicy i patrzyłam w otwartą studzienkę ściekową (taką okrągłą). Ten dom był daleko od innych i w okolicy nic nie było słychać, ani nikogo tam nie było. Tylko z tej studzienki unosiły się zielone opary. Usłyszałam krzyk mojej mamy...
       
      Ze studzienki wyszła starsza kobieta i zaczęłyśmy rozmawiać. Namawiała mnie, żebym poszła z nią; że nie chce mnie skrzywdzić, ale ja stwierdziłam, że nie mogę. W tym czasie przybiegła do mnie siostra i powiedziała, że z tatą coś się dzieje złego... Że umiera. Zaczęłam płakać...
       
      Kobieta zamieniła się w gnijące monstrum i stwierdziła, że zabrała i mojego ojca i moją matkę i, że bardzo cierpią... Że uwolni ich tylko jeśli pójdę z nią. Siostra osłoniła mnie własnym ciałem i stwierdziła, że sama woli zginąć, niż żebym ja poszła z tamtym czymś... Kobieta stwierdziła, że to nie jest problem, ale moja siostra wepchnęła ją do tej studzienki i przytrzasnęła jej rękę zamknięciem tej dziury. Ta ręka pełznęła w naszą stronę.
       
      Moja siostra przytuliła mnie i przeprosiła. I weszła do tej studzienki... A ta kobieta znów stała się normalna... Podeszła do mnie i spojrzała mi w oczy pustym wzrokiem... (Wciąż pamiętam dokładnie jej słowa.) "Teraz możesz żyć... Bez nikogo jesteś bezbronna i nie sprawiasz zagrożenia" powiedziała i zniknęła. A z nią zniknął ten zielony dym...
       
       
       
      Z góry dziękuję za interpretację.
    • Nikoszka
      By Nikoszka
      Witam serdecznie.Dziś w nocy miałam dziwny i przerazajacy sen,pod którego wpływem jestm nadal i jak tylko sobie go przypomnę to lzy mi się cisna do oczu.
      Początku snu nie pamietam ale zapowiadał się dość normalnie,chyba wybierałam się na impreze ze znajomymi,których nie było w tym śnie(oni byli w mojej swiadomosci,ze to z nimi idę).Idę ulicą-jest ciemno,pełno ludzi bo każdy gdzieś idzię na iprezę.ja idę z moimi znajomymi ale ich nie ma obok mnie0tzn ja ich nie widze ale z nimi rozmawiam wiec wnioskuję,ze są gdzieś obok.Idziemy przez skrzyzowanie,mijamy jakies bloki i nagle znajdujemy się w dziwnym miejscu-miedzy blokami,za płotem(ok 2m) i na jakimś podwyzszonym murkiem siedzimy tam z ok.5 dziećmi w wieku 5-7lat.Wydawało mi się,że przez chwilę były tam moje własne dzieci(mam dwoje-4 i 6 lat) ale dalej już ich nie było.Tak czy siak stoimi i wychylamy się za płot by zobaczyć co się dzieje na ulicy.Byliśmy tak jakby na wysokości 2-3 piętra(nie wiem czemu) ale nadal byliśmy za płotem i na tym podwórku.Widziałąm plac z ławkami i ulicę w dłuż tego polacu i jedną odbijająco w prawo(tam gdzie skręciliśmy i nagle znaleźlismy się na tym podwórku).Szło 3 dzieci i obserwowalismy ich i jestesmy zdziwieni,ze tej godzini(pamietam,ze wspominalismy,ze była 22:30) chodza po ulicy dzieci 7-8 letnie bez opieki.Nagle podchodzą do nich dwie osby.Dziewczyna w czarnych,krótkich-do uszu,czarnych włosach,chuda w dziwnym płaszczu do zemi w kolorze pomiedzy czerwonym a pomaranczowym z czarnymi plamami;i chłoaka ubrany na czarno.Byli dziwnie wymalowani.Widzielismy ich juz wcezsniej jak przechodzili dlatego pamietam,ze mieli ostry,ciemny makijaz na twarzach.Magle ta dziwczyna wyciąga siekiere,chwyta jedno dziecko i obcina mu lewą noge.Chłopak trzyma pozostala dwójkę i ona obcina im równiez lewą noge.dzieci upadaja na ziemei.nikt nie krzyczy-wszyscy zamierają w bezdechu i chyba w strachu,ze ich tez moze to spotkac.Dziewczyna spojrzala w moja strone,nasze oczy sie spotkaly-była bez wyrazu,nie zwruszona wcale wiec nie moglam nawet zgadanac czy zamierza przyjsc do nas.Pamietam,ze byłam strasznie przerazona i nagle okazalo sie,ze tych dzieci z nami juz jest ok 30tu.Dziewczyna z chłopakiem odeszli ale nie widzialam w którym kierunku bo wtedy patrzalam na te dizeci,ktore były z nami.Zdecydowalismy,ze wezniemy po dwoje dzieci i wyjdziemy zostawiajac reszta.Nie wiem skad taka decyzja.Wiem,ze mialam przy sobie dwoje dzieci i nagle w płocie była furtka,która wyszlismy na ulice,zaraz obok tego placu z pocietymi dzicmi,ktore lezaly juz tam martwe.Zastanawialam sie czemu nie zyja skoro z jedna noga sie zyje.Tak czy siak kilka osob zadzwonilo na policje i szybko pojawily sie 3 policjantki ubrane w mundurki z krótkim rekawem,wszytkie były blondynkami,jedna nie odzywala sie wcale.Podbiegłam do nich powiedzialam,ze tam sa dzieci martwe a one na to,czy widze sprawców.Rozejrzalam sie i ujrzalam ta dwojke siedzaca na lawce jak gdyby nigdy nic,z tym,ze dziewczyna miała zwiazane,pokrecone włosy.My skreciłysmy w tą uliczkę gdzie zaraz znalazlysmy się na tym podwórku.Po drodze powiedizałam im,ze zostawilismy tam reszte dzieci i opowiedzialam im co widzialam.Jedna mówiła do mnei po angielsku a po chwili zacezlysmy znowu mówic po polsku.Mówiła,ze trzeba poczekać na posiłki bo nie chce wystraszyc sprawców.POtem juz jestesmy na placu,jest kilku policjantów,jeden ma podbite oko i mówi,ze juz ich zabrali.Potem się obudziłam i byłam bardzo przerazona,wstrzasnieta i bałam się wstac z łózka.Teraz boje się zasnac by przypadkiem znowu mi się takie cos się nei przysniło.Nie wiem jak mam rozumiec ten sen.Skad w nim tyle dzieci w wiekku zblizonym do moich,czemu nie widze a słysze moich zajomych,czemu nikt nie reaguje na mordowane dzieci,cezmu akurat siekieda i lewe nogi?Jesli ktoś potrafi to rozgrysc to byłabym wdzieczna
    • madzia 59
      By madzia 59
      snilo mi sie ze szlam z moim aktualnym partnerem droga w miejscowosci ktora znamy oboje z dziecinstwa. Z boku, z takiego pobocza - niewyskiej gorki schodzil staruszek i staruszka, oboje byli brudni i w bardzo zniszczonych ciuchach (tacy "menele"). On zszedl sam i poszedl dalej a ona nie umiala sobie dac rady. Podeszlam do niej i wyciagnelam reke zeby jej pomoc zejsc. Powiedziala ; "ale ja jestem brudna'. Odpowiedzialam : "no i co z tego?" Zlapala sie tej mojej reki i zeszla. w tym momencie sie obudzilam.
      Od dawna nie pamietalam tak dokladnie zadnegosnu, tylko ewentualnie jakies fragmenty. No i co to ma oznaczac???
    • edith123
      By edith123
      Witam serdecznie wszystkich... Mam do Was prośbę, jeśli potraficie i znacie się na interpretacji snów to bardzo Was proszę, abyście wyjaśnili mi co to wszystko może znaczyć. Wrył mi się w pamięć i nie potrafię o nim zapomnieć, a zresztą wywołał wiele emocji.
       
      Wracałam do domu, konkretną ulicą, którą dobrze znam w rzeczywistości, konkretnie nie było powiedziane skąd, ale mogę się domyślać, że od przyjaciółki. Niosłam w jednej ręce reklamówkę z wodą (normalną najzwyczajniejszą wodą), była ona przeznaczona dla rybki. Na skrzyżowaniu skręciłam w prawo, w kierunku mojego miejsca zamieszkania. Nagle usłyszałam pisk/krzyk, przeraziłam się bardzo. Od razu skręciłam w wąską uliczkę (była tak wąska, że nie zmieściłby się w nią żaden samochód) i schowałam się za górą śniegu. Było ciemno, świeciły się latarnie. Za chwile tą ulicą z której zeszłam, przebiegły dzieci. Krzyczały. Bałam się bardzo. Następnie tamtą ulicą szły dwie osoby - dwaj mężczyźni. Jeden z nich ubrany był w ciemne ubrania, ręce miał wyciągnięte, a na ich zakończeniach widniały jakieś szpony, czy pazury. Jego twarzy nie widziałam. Drugi ubrany był na biało, w dresy. Wtedy jak ich zobaczyłam wylała mi się woda z tej reklamówki, a ja pobiegłam do najbliższego domku. Wiedziałam, że tam mieszka starsza pani, znam ją z widzenia (jednak ta pani teraz chyba nie żyje, nie jestem tego jednak faktu pewna, ale dość długo nie widziałam jej przed domem, albo nawet w sklepie). Zaczęłam pukać w drzwi i prosić o ich otworzenie. Wiedziałam, że nie śpi, ponieważ przez okno było widać, że telewizor był włączony. Tamci mężczyźni szli w moim kierunku, a ja próbowałam przekonać tę kobietę, że grozi mi niebezpieczeństwo i żeby mnie wpuściła. Powołałam się na babcię, ponieważ jest ona dość znana na moim osiedlu i wtedy ta kobieta mi otworzyła. Była to staruszka o siwych włosach. Podbiegłam do okna, ponieważ chciałam zobaczyć co Ci mężczyźni będą robić. W oknie wisiała biała firanka, telewizor był włączony. Widać było, że oni chodzą po ogródku, i podchodzą do okna. Ja w strachu i z bijącym sercem przykucnęłam i położyłam się na ziemi poniżej tego okna, żeby mnie nie było widać. Pamiętam, że ten mężczyzna z pazurami miał przerażającą twarz. Staruszka wtedy stała w drzwiach.
       
      I w tym momencie mój sen się skończył. Obudziłam się w środku nocy z bijącym sercem i byłam przestraszona. Pamiętam, że wtedy postanowiłam nie iść już więcej w nocy tamtędy.
       
       
      Pomożecie?
×
×
  • Create New...