Jump to content

ślub, kościół, buty, były chłopak, obecny chłopak, matka, ucieczka


Merci
 Share

Recommended Posts

Michał – to w rzeczywistości mój były chłopak z którym byłam w dość toksycznym związku, był bardzo zaborczy, kontrolował mnie cały czas, sprawdzał maile, smsy, zrywaliśmy dwa razy, w końcu drugi raz był tym ostatnim (dwa razy to ja zerwałam)

Olek – młodszy brat Michała (jest w moim wielu)

Tomek – mój obecny partner, tworzymy naprawdę udany związek, jesteśmy razem dwa lata i jest nam ze sobą bardzo dobrze. Jestem z nim szczęśliwa.

Krzysiek – dobry przyjaciel Tomka (my również bardzo się lubimy)

Kościół – moja parafia

Agnieszka i Ewelina – moje dwie przyjaciółki

Zbigniew – mój szef w pierwszej pracy

 

Z tego co pamiętam zaczęło się w momencie, gdy szłam po dużej sali za rękę z Olkiem i patrzyliśmy na fryzury ślubne jak fryzjerki czeszą dziewczyny (były porozstawiane stoiska). Szłam z nim za rękę i zastanawiałam się jaką zrobić sobie fryzurę i tak mu mówiłam, że może wyprostuję włosy? A później szybko stwierdziłam, że nie, że w taki dzień chcę wyglądać ślicznie i zrobię sobie loczki. On się zgodził. Później akcja toczyła się już w dniu naszego ślubu (mojego i Olka). Stałam z jakimiś dziewczynami (nie wiem czy nie było wśród nich Agnieszki) i one pomagały mi się ubrać. Ja byłam chyba szczęśliwa że wychodzę za mąż (tak mi się teraz wydaje bo z początkowej fazy snu nie pamiętam swoich emocji). Jak już byłam gotowa okazało się że zapomniałam z domu swoich butów ślubnych i mam na nogach czarne kryte szpilki (które w rzeczywistym życiu kupiłam na ślub Krzyśka i jego obecnej już żony). Próbowałam zasłonić je białą suknią (była bardzo skromna) i pytałam tych co mnie szykowali czy je widać, co oczywiście było normalne że nie dało się ich zakryć. Ślub miał być na 18:00 (przed nami ktoś jeszcze brał). Miałam 25 min do ceremonii i stwierdziłam że jadę do domu ich poszukać (poprosiłam kogoś, dałam komuś kluczyki do auta żeby pojechał za mnie ale ten ktoś chyba się nie zgodził, nie wiem kto to był). Pojechałam więc sama. Bardzo się śpieszyłam i zdenerwowałam się że w domu nigdzie ich nie mogłam znaleźć i wtedy przypomniały mi się słowa mamy że wszędzie mam bałagan i w ogóle w domu nie sprzątam. Szukałam ich w całym mieszkaniu. Ostatecznie musiałam je znaleźć bo w końcu miałam je na nogach i stałam już w kościele. Były ładne, białe, pokryte małymi cekinami, z czubem i wysokim obcasem. Zdziwiłam się tylko że nikt nic nie mówił, bo ceremonia miała być na 18:00 a ostatecznie rozpoczęła się przed 20:00, ale to tak jakby nikt tego nie zauważył. W kościele było bardzo dużo ludzi. Ja siedziałam w jednej (po lewej siedział Michał, a po prawej chyba Olek) z wielu ławek i zastanawiałam się skąd tylu ludzi bo przecież umawiałam się z Michałem (tak, tak, pod koniec wychodziłam za mąż za Michała i wcale mnie ta zmiana nie dziwiła), że będą tylko rodzice. Jak się okazało Michał nie mówiąc mi nic zaprosił całą swoją rodzinę bo to było dla niego bardzo ważne wydarzenie i on chciał żeby była cała jego rodzina i że przecież ja też mogłam kogoś zaprosić. Smutno mi się zrobiło, poczułam się strasznie samotna że nikogo z moich bliskich nie będzie w tym ważnym dla mnie dniu. Zaczęłam wysyłać smsy do Agnieszki i do Eweliny żeby przyjechały, że biorę ślub. Myślałam tez o tym żeby napisać do Zdzisława. Ale natknęłam sie na numer Krzyśka, zobaczyłam jego (Krzyśka) zdjęcie w komórce i ogarnęła mnie totalna rozpacz. Przypomniałam sobie o Tomku, tak jakbym była na jakiś prochach i nagle się z nich ocknęła, nagle przestały działać. Zaczęłam sobie myśleć, że co ja mu powiem, że tyle mu obiecywałam, a teraz chajtam się z kimś innym? Że ja tak nie mogę i obróciłam się (właśnie nie wiem czy najpierw do Michała czy najpierw do mamy) i mamie powiedziałam że nie mogę wyjść za Michała bo go nie kocham, że nie chcę z nim być. A do Michała powiedziałam, że bardzo go przepraszam, że nie chciałam żeby to tak wyszło, ale że ja kocham Tomka i to z nim chcę być dlatego nie mogę wyjść za niego za mąż. I po prostu po cichu wyszłam z kościoła. Schodząc ze schodów wiedziałam że po prostu uciekłam, nie wiedziałam co Ci ludzie sobie o mnie pomyślą, co teraz z tym wszystkim będzie, ale wiedziałam że zrobiłam dobrze. Później spotkałam chyba Olka przed kościołem, zapytałam jak to wszystko przyjął Michał, jak zareagował ksiądz i w ogóle. Nie pamiętam co mi odpowiedział, ale chyba nie było najgorzej.

 

W tym śnie zdziwiła mnie reakcja mamy, a właściwie jej brak. Bo w rzeczywistości bardzo nie lubiła Michała i poczuła się szczęśliwa że się rozeszliśmy. Michał bardzo naciskał też na ślub, zarzucał mi że go nie kocham skoro po 1.5 roku nie jestem pewna czy chcę z nim być czy nie. Tak na prawdę nigdy mi się nie oświadczył. Z Tomkiem jest inaczej. W tym związku to ja jestem już gotowa na ślub, ale to mu się nie spiszy. Ja mu nie mówię że chciałabym już wychodzić za mąż, ale wiem że to poważny związek. Planujemy wspólną dalszą przyszłość.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...