Jump to content

znaczenie snu


manieczka29@wp.pl
 Share

Recommended Posts

Śniło mi się że mój kuzyn na leśnej ścieżce zabił jakieś dziecko, dziwi mnie to że niezareagowałam jak12 latek zabija rówieśnika, byłam obojęna na to co widzię, jakby mnie to wcale niedotyczło, więc kiedy uciekaliśmy po tym zdarzeniu to noga wpadła mi w jakiś krzak, a gdy ją wyjełam nogawka jansów pokryta była kleszczami, tupnęłam nogą i wydawało mi się że już wszystkie spadły, ale coś zaczęło mnie kłóć przy kostce. Odchyliłam wiec nogawkę i zobaczyłam wielkiego pająka, którego natychmiast zabiłam i wbitego w moją skórę kleszcza, którego udało mi się wyjąć. Nie mogę odnaleźć znaczenia w śnie kleszcza, dlatego proszę o wyjaśnienie mi tego snu

Link to comment
Share on other sites

Manieczko, wiele symboli w tym śnie oznacza, iż masz bardzo zaciętych wrogów, którzy spiskując przeciw Tobie wciągają w intrygi bliskie Ci osoby. Doświadczasz z ich strony upokorzeń i nieprzyjemności, ale nie potrafisz sobie do końca z tym poradzić. Sam symbol kleszcza (wielki kleszcz, chodzący po Twoim ciele) również ostrzega przed wrogami, którzy chcą Cię pozbawić wszystkiego co posiadasz. To po prostu uosobienie całej zawiści, jaka jest w Ciebie kierowana.

Fakt, iż zabijasz pająka jest bardzo silnym przekazem, że powinnaś teraz zrobić wszystko aby wydobyć się z fatalnej sytuacji, jeśli tego nie zrobisz będzie za późno i coraz gorzej.

 

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

  • Similar Content

    • Ismer
      By Ismer
      Borrelia burgdorferi to bakteria – krętek beztlenowy, jest gram-ujemny i wywołuje boreliozę. Jest to gatunek zbiorowy, obejmujący również B. afzelii i B. garinii.
      Gatunki Borrelia burgdorferi sensu stricto są częstym czynnikiem występowania u pacjentów zapalenia stawów, Borrelia afzelii — późnych zmian skórnych, a Borrelia garinii to najczęstszy czynnik etiologiczny neuroboreliozy.
      Na człowieka bakterie są przenoszone przez kleszcze (Ixodes: scapularis, ricinus, persulcatus, pacificus, dammini). 
      Polimorfizm objawów, często niejasne tło choroby oraz podobieństwo do objawów innych chorób powodują, iż w wielu przypadkach jest ona nierozpoznana lub rozpoznanie ustala się po wielu latach jej trwania.
       
      Czym jest ta podstępna choroba i jak jest leczona chemicznie roztrząsać w tym temacie nie będę, gdyż tu będziemy mówić o wspomagającej kuracji ziołowej, a i wystarczająco dużo na jej temat można znaleźć w internecie.
      Dość powiedzieć, że jest lekceważona przez wielu lekarzy akademickich, którym przy tym brak wiedzy (a może chęci?) na temat jak ją skutecznie rozpoznać (a to jest  trudne - testy są szalenie zawodne, szczególne te na NFZ, np. ELISA) i jak ją skutecznie leczyć.
      Akademia oferuje jedynie wielomiesięczną kurację antybiotykową, bardzo inwazyjną i wyniszczającą cały organizm, co dla krętka jest dodatkową gratką, bo ten cholernik umie się "schować" i przetrwać atak, po czym tym łatwiej jest mu ponownie zaatakować osłabiony wielomiesięcznym truciem organizm  

      Leczenie boreliozy jest trudne, a jego powodzenie zależy od efektywności przenikania leku do zainfekowanych tkanek, dobrania odpowiedniego antybiotyku i szybkości podjęcia leczenia.
      Opóźnione postawienie diagnozy, zbyt późne i nieodpowiednie podawanie leków prowadzi do rozwoju choroby, rozprzestrzeniania bakterii w organizmie i nieodwracalnych uszkodzeń tkanek oraz całych organów.
      Dla przykładu można poczytać o walce z boreliozą np. tu:  Borelioza Basi  i sposobie Piotra Mocna trójka na boreliozę.
      a o samej chorobie i jej przyczynach i leczeniu akademickim np. tu: Borelioza: objawy, diagnostyka, leczenie
      Pani Barbara, jedna z wielu ofiar boreliozy, dobrze wie - i dzieli się tą wiedzą -  że klasyczne badania w laboratorium są bardzo zawodne. Zwykłe badania na wykrycie boreliozy lub bardziej zaawansowany Wester Blot działają u nielicznych szczęściarzy. Dlatego nawet jeżeli wyjdzie wynik ujemny, a Twoje symptomy są podobne do tych opisanych – nie poddawaj się, borelioza może się ukrywać. Trochę bardziej skuteczne są badania KKI.
      A najpewniejsze są badania, które w Polsce robi chyba jedna placówka – chodzi o badanie LTT, które wykonuje się w laboratorium Synevo na Dzikiej w Warszawie, stamtąd jest to przesyłane do Niemiec. Niestety… nawet one mogą nic nie pokazać – wiem, że wykonuje się nawet badania płynu stawowego, jeżeli wciąż są podejrzenia, a nie ma dodatnich wyników badania krwi.
       
      A teraz o fitoterapii przy boreliozie.

      W leczeniu tej paskudnej choroby przydatne są rozmaicie działające rośliny.
      Stosuje się tu cały szereg roślin wzmacniających układ immunologiczny i tym samym zwiększających odporność organizmu na infekcje. W pierwszej fazie zakażenia zaleca się stosowanie przez 3 tygodnie jeżówki (Echinacea), która działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i wzmacniająco na układ odpornościowy. Popularną rośliną używaną w leczeniu jest  szczeć. 
      Można też stosować zioła zawierające duże ilości witaminy C (np. dzika róża, czarna porzeczka, czarny bez, rokitnik zwyczajny). Duże ilości witaminy C w połączeniu z solą powodują u krętków Borrelii szok osmotyczny (wg Wolfa –Dietera).
      Sól wyciąga wodę z komórek krętków, przez co ulegają one wysychaniu i obumieraniu itd.
      Skuteczne są też napary ziołowe odtruwające organizm i usuwające toksyny, np. napar z pokrzywy, krwawnika, skrzypu polnego czy z liści brzozy.
       
      Wszyscy którzy zetknęli się z boreliozą wiedzą, że zwalczanie krętków to jedno, a inną rzeczą jest zwalczanie wytwarzanych przez nie neurotoksyn, krążących w organizmie i wywołujących reakcje zapalne – np. bóle mięśni i kości, deficyty neurologiczne, immunologiczne i endokrynologiczne.
      Jeśli za pomocą takiej czy innej metody uśmiercimy dużą ilość krętków może dojść do wzmożonego uwalniania toksycznych białek peryferyjnych, które krążąc we krwi, zaostrzają objawy choroby (reakcja Jarischa-Herxheimera).
      Terapie oczyszczające (np. leczenie cholestyraminą) pomagają usunąć krążące neurotoksyny.
      Podobne działanie do cholestyraminy wykazują: substancje goryczkowe i błonnik, karczoch, kurkuma, babka jajowata, owies zwyczajny i vilcacora. Rośliny te mają właściwości przeciwzapalne, wzmagające odporność i aktywujące wydalanie bakteryjnych neurotoksyn krętków.

      W Szwajcarii fitoterapeuci podjęli próby zastosowania w leczeniu boreliozy dwóch roślin: Uncaria tometosa i Dipsacus silvestris.
      Uncaria tomentosa De Candolle, czyli czepota puszysta, niem. Katzenkralle (koci pazur, vilcacora) z rodziny marzannowatych – Rubiaceae.
      Roślina pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej, a surowcem jest korzeń i kora – Radix et Cortex Uncariae tomentosae. W naturze jest to pnącze.
      Zawiera alkaloidy indolowe, saponiny trójterpenowe i fenolokwasy (kwas chinowy i jego pochodne). W korzeniu jest około 2% tetra- i pentacyklicznych oksindolowych alkaloidów.
      Działa immunostymulująco, przeciwnowotoworowo, adaptogennie, przeciwstresowo, przeciwzapalnie, antybakteryjnie i przeciwwirusowo.
      Około 5-6 g surowca należy gotować przez 5 minut w 220 ml wody, odstawić na 30 minut, przecedzić. Wypić w 2 dawkach.
      W handlu są również nowoczesne formy vilcacory, należy jednak zwrócić uwagą na jakość produktu, jego pochodzenie i zawartość składników czynnych.
       
      Drugą sztandarową rośliną w leczeniu boreliozy jest szczeć pospolita – Dipsacus silvester (silvestris) Hudson.
      Roślina ta występuje dziko w Polsce, czasem jest uprawiana. Pospolita na południu Polski. W latach 80 zbierałem tę roślinę do celów leczniczych, a nawet ją hodowałem w ogródku, jednakże nie miałem wówczas pojęcia, że może ona mieć również zastosowanie w leczeniu boreliozy.
      Należy do rodziny szczeciowatych – Dipsacaceae. Surowcem jest korzeń i liście – Radix et Folium Dipsaci. Korzenie wykopuje sie wiosną lub jesienią, liście przed i w czasie kwitnienia.
      Surowce obfitują w kwas chlorogenowy, chinowy i kawowy, ponadto w istotne irydoidy: cefelarozyd (=scabiozyd), dipsakotynę i dipsakan (glikozyd), trójterpeny (kwas ursolowy), saponiny i alkaloidy. Kwasy fenolowe wykazują działanie bakteriostatyczne, ochronne na miąższ wątroby (hepatoprotekcyjne), przeciwzapalne i immunostymulujące. Irydoidy mają działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwreumatyczne i antybiotyczne. Kwas ursolowy wykazuje aktywność przeciwbakteryjną i przeciwzapalną.
       
      Intrakt  szczeciowy – Intractum Dipsaci: 100 g korzenia lub liści świeżych i zmielonych zalać 300 ml gorącego alkoholu 40% (wódka), odstawić na 2 tygodnie. Przecedzić. Zażywać 3 razy dziennie po 10 ml. Zmiany skórne przemywać równocześnie.
      Nalewka szczeciowa – Tinctura Dipsaci: 100 g suchego korzenia lub liści rozdrobnionych zalać 300 g alkoholu 40%, macerować 2 tygodnie Przefiltrować. Zażywać 3 razy dziennie po 10 ml. Stosować do przemywania zmian skórnych.
      Odwar szczeciowy – Decoctum Dipsaci: 1 łyżkę korzeni lub liści rozdrobnionych zalać 1 szklanką wody, gotować 5 minut, przecedzić. Pić 2 razy dziennie po 1 szklance. Przemywać odwarem również całe ciało (po kąpieli przemyć całą skórę odwarem, pozostawić do wyschnięcia). leczy wypryski i stany zapalne skóry.
      Szczeć korzystnie działa przy chorobach reumatycznych.
       
      źródło: strona dr. H.Różańskiego.
    • kira_god
      By kira_god
      Śniło mi się, że potrącił mnie mój przyjaciel i umarłem. Ale nie skończył on na tym, dopadł go jakiś szał i rozjechał jeszcze kilku innych ludzi. Ja go cały czas śledziłem już jako duch. Później wsiadł do autobusu i zabił kierowcę i kontrolera biletów jakąś bronią. Cały czas też to robił przez łzy. Ja powtarzałem, żeby już przestał i nie pogarszał sprawy. Uprowadził ten autobus i zaczął uciekać, aż gdzieś w coś uderzył, odwrócił się i zauważył mnie. Spytał "I co teraz? Co się w ogóle odj***ło?" a później mnie przeprosił. Powiedziałem, że nie musi mnie przepraszać i wtedy się rozejrzałem i zobaczyłem pełno duchów, wszystkich tych innych, którzy zginęli. I powiedziałem "Dzięki za dotrzymanie towarzystwa." (tak jakbym dziękował mu za to, że teraz mam te wszystkie duchy wokół siebie) a po chwili wszystkie duchy zniknęły a on wziął jakieś auto i pojechaliśmy do jakiegoś domu, który wychodzi na to był jego domem (nie widziałem tego budynku na oczy w realnym życiu). Ktoś jeszcze z nami był, ale nie pamiętam kto. Doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie jak się zabije, żeby nie pójść do więzienia i zaczęliśmy pisać liścik samobójczy, ale wyszliśmy jeszcze, żeby zapalić papierosa. Wtedy poczułem jakieś dreszcze jakby jeszcze coś miało się stać i się obudziłem.
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Hej. Miałam dziś niesamowity sen, proszę o pomoc w interpretacji!
       
      Śniło mi się, że byłam w lesie, las był duży, nieco ponury, z szerokimi wydeptanymi drogami oraz ogromnymi drzewami, pokrzywionymi, powyginanymi, też jakimiś takimi nieco ponurymi, ale przede wszystkim były olbrzymie, silne, stare. Szłam lasem na imprezę, która miała się odbyć gdzieś w środku lasu, w pobliżu też szło parę osób, więc czułam się bezpiecznie, w sensie widziałam, że oni też się tam wybierają, nie byłam więc sama w gąszczu drzew itp, powoli się już ściemniało, choć ogólnie było dość szaro.
       
      Zeszliśmy w głównej drogi i przedzierając się przez drzewa chcieliśmy iść w głąb lasu, ale nagle stało się coś dziwnego, nastąpił z głębi lasu wybuch! Sporą część drzew, ludzi, sprzętu wyrzuciło niedaleko nas, każdy zaczął uciekać ile sił w nogach, ratuj się kto może... Drzewa, które miały przecież tak grube trzony, tak mocne korzenie wyleciały z środka tego lasu jak za jakąś magiczną, niesłychaną siłą, zresztą na jednym wybuchu nie poprzestało, uciekając z lasu kolejne drzewa były jakby 'wyrzucane'. Biegłam sama, ale nie byłam przerażona, raczej opanowana, skoncentrowana by wybiec poza teren lasu.
       
      W końcu wybiegłam, na skraju lasu była mała polana i zaraz wielki budynek starej, opuszczonej szkoły, to był już w sumie obskurny pustostan. Sporo osób postanowiło się tam ukryć, nikt nie wiedział co się właściwie stało, chcieliśmy choć chwilę odpocząć w budynku, mieliśmy nadzieję zostać tam na noc, byliśmy na skraju jakiegoś małego, dziwnego miasteczka, wszystko wyglądało jak w jakimś horrorze albo thrillerze...
       
      Wydawałoby się, że sytuacja się uspokoiła, nad ranem część osób postanowiła wyjść się przejść w okolicy, a część spróbować wrócić do domów, gdy nagle kolejny wybuch! Tym razem las ogarnął wielki pożar, te wielkie drzewa znów wylatywały na ogromne odległości jak rzucone, uciekałam byle by nie zostać jednym z tych drzew zabita. Część osób trzeba było obudzić w budynku i kazać im uciekać, gdy byłam na pierwszym piętrze po innych w jakiś sposób pożar dostał się już do budynku, to była dosłownie kwestia minuty. Nie mieliśmy szans zejść schodami, ostrzegłam innych i sama wybiegłam przez wybite wielkie okno, nawet zbyt długo się nie zastanawiałam, czułam tylko ten skok adrenaliny. Na dole już każdy biegł w kierunku miasteczka, byle do ulicy i złapać jakąś pomoc. Okazało się, że w miasteczku trwała ewakuacja.
       
      Ja razem z paroma innymi osobami, które uciekały w pobliżu złapaliśmy przy ulicy starszego faceta, który w ramach pomocy postanowił nas 'ewakuować' swoją dorożką z 2 pięknymi, silnymi, czarnymi końmi, poza tym na ulicy szalały w popłochu samochody, w oddali było widać wielki pożar, cały budynek starej szkoły był już w płomieniach, pomyślałam o osobach, których nie zdążyłam ostrzec, czy obudzić...
      Staliśmy przy dorożce, była ograniczona liczba miejsc... Teoretycznie jak policzyłam max mogłoby wejść 10-12 osób na ścisk, ale spojrzałam na tą dorożkę i na te biedne konie, pomyślałam, że to przecież będzie ogromny ciężar, że umęczymy te zwierzęta, a z takim obciążeniem też nie wiadomo na ile one dadzą radę w ogóle dowieźć nas do najbliższego miasta. Postanowiłam więc, że zabieramy tylko 8 osób, reszta się zgodziła, powiedzieli, że spróbują złapać jakieś auto na podwózkę, było nas po prostu za dużo, a liczył się czas. Odjechaliśmy i udało nam się dojechać do dużego miasta.
       
      Sen bardzo mocny... Co oznacza?
    • Kuroi Neko
      By Kuroi Neko
      Witam, śnił mi się ostatnio ogromny, czarny pająk, którego strasznie się bałam, chciałam przed nim uciekać, ale jak się okazało on latał i mnie gonił Przez cały sen próbowałam uciec. Co to oznacza?
    • Biurowy
      By Biurowy
      Byłem jakby u siebie, ale pokój był zupełnie inny, wysoki sufit i prawie bez mebli, było jedynie łóżko i półka na książki. Pokój jakby był przeznaczony do remontu, malowania. Gdzieś pojawiła się postać niskiego człowieka, prawie jak hobbita, to był diabeł, nie bałem się go zupełnie. Chciał mnie przestraszyc w jakis sposób, ale nie bałem sie go, odczułem nawet w jakis sposób przyjazne podejście do niego. Ja go widziałem ale poza mną nikt inny. Rozmawiałem z moim tatą, a szatan ciągle mnie rozpraszał mówiąc coś w tym samym czasie, zagłuszając moje myśli i słowa. W jakiś sposób panowałem nad diabłem, nie pozwalałem mu źle się zachowywać, traktowałem go jak kolegę, bez lęku. Nie mogłem odgonić go w imię Jezusa, bo powiedział, że zajmuję się tarotem i odmawia mi takiego prawa. Sytuacja przenosi się na klatke schodową w bloku z cegły. Diabeł stał na "balkoniku klatki" bawił się pająkiem spuszczając go na sieci w dół i w górę za plecami mojego taty, który tam stał (był chyba tez mniejszy pająk tam). Pająk był duży i niejadowitym, jak tarantula. Nie wzbudzało to we mnie lęku, dodatkowo było parę innych małych pająków. Spuszczał je na klatce schodowej na pojedynczej pajęczynie, a ja kazałem mu przestać i przestawał. Obecność diabła mi nie przeszkadzała, nawet traktowałem go jak kolegę, którego tylko ja widzę. Chociaż wiedziałem, że bardzo trudno go będzie upilnować, mi nie przeszkadzał bo nie czułem żeby mógł mieć władzę nade mną, wręcz przeciwnie to ja miałem nad nim w pewien sposób.
       
      Jak to rozumieć?
×
×
  • Create New...