Jump to content

Szkoła, skok, rozmowa (misz-masz).


Luńka
 Share

Recommended Posts

Witam.

Miałam dziś sen, który odbywał się w budynku mojego liceum. Była pora szóstej lekcji, nie wiem, jakim cudem, ale na zewnątrz było ciemno, jak nocą. Tworzyło to miłą atmosferę, z tej racji, że wolę noc od dnia.

Zadzwonił dzwonek na przerwę, wyszłam z sali. Byłam tak zdezorientowana, że nie wiedziałam, jaką lekcję mam następna, ani pod którą klasę się udać. Postanowiłam więc, że wybiorę się na wf [który znajduje się piętro wyżej, szłam po schodach] do dziewczyny, z która chodziłam do klasy w gimnazjum. [normalnie ona chodzi do innego lo] Chciałam z nią porozmawiać o chłopaku, którego ona zna, a ja się w nim zakochałam.Weszłam na hol wuefowy, wyglądał, jak normalnie wygląda, w moim lo. Byłam pewna siebie i odważna, mimo, że za tą dziewczyną nie przepadam. Z kolei za drzwiami prowadzącymi do sali, wygląd pomieszczenia był wymieszany z wyglądem holu z pawilonu do wfu z gimnazjum. Drzwi były niedomknięte, pchnęłam je i z dużą szybkością pokonałam jeden metr, odbiłam się od pierwszego schodka i przeskoczyłam jednym susem całe schody. Czułam, że lecę, byłam wolna [wiem, dziwne oO]. Gdy zbliżałam się do podłogi, wylądowałam na plecach dwóch chłopaków z jej klasy [nie znam, nie widziałam twarzy, zero związku z rzeczywistością]. Jeden odszedł kawałek na bok. Zaś z drugim [właściwie to na jego plecach XX] przebiegłam kilka metrów [oczywista, by się nie wywrócić przy lądowaniu]. Po chwili się zatrzymaliśmy. Miałam wrażenie, że owy chłopak jest na mnie wkurzony i coś do mnie mówił, ale ja tego nie słyszałam. odeszłam od niego i zwróciłam się ku ławce po prawej stronie, która stała zaraz za schodami, a na której siedziała ta dziewczyna, z którą chciałam pogadać. Siadłam uśmiechnięta i lekko speszona po jej lewej stronie. Zaczęłyśmy rozmawiać. "-To co mi powiesz?" - zapytałam, każda moja rozmowa, która zaczyna się bez ściśle określonego wstępu, bądź komentarza dotyczy tego chłopaka, którego kocham. "-R. chyba chodzi z taką A." - przy czym odniosłam wrażenie, że A. chodzi z nim do klasy. "-Zawsze może przestać." - odpowiedziałam, pamiętam, ze w tym momencie snuły mi się po głowie rożne myśli, jak sprawić, by r, był mój. Mina mi zrzedła, wiem, że ta rozmowa zajęła nam dobre 20 minut. Wyszłam z wfu, poszłam do sali na historię. Przeprosiłam nauczycielkę za spóźnienie i usiadłam w ławce z kol. Zaczęłam jej opowiadać, co się wydarzyło. Ona nie była tym w ogóle zainteresowana. Ławka, w której siedziałyśmy była pod oknem zaraz przed biurkiem nauczycielki.

 

Nie mam bordowego pojęcia, o co w tym śnie może chodzić. Mogę liczyć na interpretację w możliwie krótkim czasie? Jeśli złamałam jakieś zasady forum, proszę mi wybaczyć, jestem nowa. :aniolek_na:

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...